Nie spałam w nocy, RAZ, DWA, TRZY, POBUDKA.
Otwierane drzwi.
Nie śpię.
Zasypiam.
Głośniejszy szept.
POBUDKA.
Dotrwać do obchodu i można spać dalej.
Potem znowu pół nocy nie będę spala o każdy szelest.
Ok. Powiedzmy sobie szczerze.
Hałas.
Darcie mordy.
Jedna podnosi głos na drugą.
Nie potrafię się przeciwstawić niektórym osobom.
Chuj, dupa i kamieni kupa.
Piszę i przysypiam.
Stopień nieprzytomności – milion.
Jak przetrwać w tym wszystkim?

_________________________________________________________________________________________

Czuję się pogubiona.
Sama nie wiem, co mam myśleć o swoim pobycie tutaj.
Dużo tu śpię, może to wina leków, może wybudzania się w nocy…
A może hałasu?
Nowego miejsca?
Nie mam pojęcia…
Nie jestem już niczego pewna.
Zastanawiam się nad swoją wiarą.
Czy ja wierzę prawdziwie?
A może jest tak, że wszystko sobie wymyśliłam, uroiłam?
Jak wytłumaczyć logicznie tamtą noc, gdy obudziła mnie mama, bym zgasiła światło, a ja otwierając oczy zobaczyłam kogoś/coś, zupełnie innego, a ciszę nocy rozdarł mój zwierzęcy krzyk, a później histeryczny płacz?*
Jak to wytłumaczyć?
Jeśli to choroba, to jak pogodzić się z faktem, że zabrała mi 11 lat z mojego życia?
Jak pogodzić się z chorobą, która będzie rzutowała na resztę mojego życia?
„Wielki brat”** patrzy.
Non stop pod obserwacją kamery i pielęgniarek.
W głowie jednocześnie natłok pytań, na które nie znam odpowiedzi i totalna pustka.
Boże, jeżeli mnie słyszysz, to pomóż mi, bym mówiła o wszystkim lekarzom.
Błagam Cię, bym trafiła tutaj pod skrzydła dobrego psychologa, a leki, które biorę pozwoliły mi stanąć na nogi i pokonać lęki, które mnie paraliżują.
Bym mogła wreszcie normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
Bym pracowała bez lęków i wiecznego zmęczenia.
Błagam Cię.
Przecież w mojej rodzinie jest w miarę ok.
Proszę, POMÓŻ MI…

*Historia za czasów, w których niesamowicie wciągną mnie świat okultyzmu, miałam na tym punkcie obsesję, jednak w nocy odbijało się to na moim duchu (lub psychice, bo nie wiem co o tym myśleć), wybudzałam się i doświadczałam „paranormalnych” (prawdopodobnie całkowicie normalnych, ale moja psychika zaczynała już wtedy szaleć) rzeczy….

**Kamery w sali obserwacyjnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *