Hah.
Piątek 13.
Śpię twardo, do tego stopnia, że rano jestem nieprzytomna.
Podobno chrapę, zwróciła mi na to uwagę kobieta, która podczas snu jest jak dławiący się swoją para parowóz.
Noo nic.
___________________________________________________________________________________________

Powinnam pomyśleć o przyszłości, bo to przestaje już być „śmieszne”.
Muszę ogarnąć coś na „własną rękę”, bo nie wyobrażam sobie pracy na eracie, bo niestety, ale będę skakała na zwolnienie, już sama nie wiem czy z lenistwa, czy z choroby.
Siedzenie na swoim ma tyle samo zalet, co wad…
Z jednej strony wolność w godzinach pracy, a z drugiej…
Chuj, dupa i kamieni kupa.
Oj, co mi przeszkadzało w tej nieszczęsnej szkole?
Muszę rozpisać sobie własny rachunek sumienia i iść w niedzielę do spowiedzi, inaczej sobie tego nie wyobrażam.
Jak ja mam dalej żyć?!

___________________________________________________________________________________________

„Czarny chleb i czarna kawa,
Opętani samotnością,
Myślą swą szukają szczęścia,
Które zwie się wolnością”.

Ostatnio[w 2015 roku] sama to tu nuciłam.
Za każdym razem, gdy dostawaliśmy czarny chleb i kawę (co prawda z mlekiem, ale za wolnością tęsknota była).
Tym razem śpiewają to A. i G. ( o ironio, ilekroć wypowiadam to imię, to nucę „Grażkę” domowych melodii).
Napisałam swój rachunek sumienia.
„Jedyne” 6 stron.
W sumie to zbiór tego, co zostało mi po „gotowcach” [w głowie] i trochę „natchnionej” weny twórczej przy modlitwie początkowej i końcowej [do rachunku].
Kap, Kap.
Kropla po kropli uderza w umywalkę, wydając przy tym wkurzający dźwięk.
Podobno można tym torturować ludzi.
Pieron wie.
Idę zakurzyć najbardziej gryzące [co za świństwo to było] mentole „hand-made” w moim życiu i biorę się za czytanie książki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *