Mam ociężałą głowę, nie ogarniam swojego stanu, wszystko jest dzisiaj nierealny.
Jakby działo się w książce, którą czytam, albo filmie, który oglądam, ale nie fizycznie we mnie.
Derealizacja.
Wszystko dzieje się obok mnie, a nie we mnie.
Zapętliłam się.
Iść na terapię [zajęciową], czy nie?
Boję się, że nawet przygotowanie serwetek będzie ponad moje siły.
Znowu usłyszałam, że mam śliczną twarz.
„Jak laleczka”.
Problem w tym, że ta „laleczka” ma doczepione za pomocą szyi 140 kilowe cielsko.
Muszę wziąć się w garść.
MUSZĘ.
I za wszelką cenę muszę schudnąć.
Fajki zamiast jedzenia, pomiędzy posiłkami.
Może uda się nawet zejść do 130 po pobycie tutaj.
Jak nie, to trzeba będzie nauczyć się rzygać po kryjomu w kiblach.
Jeszcze nie wiem jak, ale jakoś to zrobię.
Boże.
Przerażam samą siebie…

_______________________________________________________________________________________________

Zadziwiająco szybko dochodzę do siebie.
Nie wiem, czy to kwestia tego, że trafiłam tutaj na tyle wcześnie, że udało się mnie szybko ustabilizować, czy może tak szybko utrafili z lekami?
Modlę się codziennie na różańcu i do św. Rity.

_______________________________________________________________________________________________

„Nie jest dobrze wybierać się w drogę bez przyjaciela, bo nie ma komu powiedzieć „boję się”.
Przysłowie Afrykańskie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *