Iść na terapię i dostawać co chwilę wkurwa, czy dać sobie siana i zawieść terapeutki?
Mózg mi się gotuje i nie ogarnia.
Jakby nie czytanie i pisanie, to bym nie wiem jak przetrwała.

_______________________________________________________________________________________

11:42 – terapia zamknięta, sprawa rozwiązała się sama.

_______________________________________________________________________________________

„Zapachniało powiewem jesieni,
z wiatrem zimnym uleciał słów sens,
Tak być musi, niczego nie mogą już zmienić,
Brylanty na końcach Twych rzęs.”

Faktycznie pachnie jesienią. Stojąc przy oknie można wyczuć liście, które wydzielają swój specyficzny, jesienno-zółto-czerwony zapach pod wpływem słońca, które je rozgrzewa.
Zaczęłam nadrabiać te nieszczęsne bombki, chyba mam już trochę bardziej pewną rękę niż na początku.
Zaczynam kombinować z kompozycjami, zaczynam uwalniać swoją twórczość. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Gadałyśmy z D. o wierze. Mamy podobne podejście, gdy patrzę na nią pod tym względem to widzę siebie.
Jak to jest?
Zdrowie, czy choroba?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *