W mojej głowie toczy się nieustanna dyskusja od 3 dni.
Non stop dyskutuje sama ze sobą.
Nie odbywa się to w pierwszej osobie liczby pojedynczej czasu teraźniejszego.
To raczej druga osoba liczby pojedynczej, czas w sumie nie jest tu istotny.
Ciągle dyskutuje, przerywam jedynie, gdy muszę odpowiedzieć na zagajenie członków rodziny.
Dyskusja toczy się nawet, gdy piszę z Tobą. 
Chciałabym ogarnąć te myśli, tymczasem jest ich za dużo, za bardzo skaczą z tematu na temat…
Pisanie jest pewną formą autoterapii, samoukojenia, oczyszczenia, uspokojenia.
Może dlatego wychodzi mi w depresji, a kompletnie nie ogarniam tego w hipo.
Nie umiem opisywać hipomanii.
Mam bogaty zasób słów opisujących depresję i za cholerę nie ogarniają one drugiego bieguna, który jest piękny, ale niebezpieczny.
Już kiedyś pisałam o Ikarze, który wznosi się zbyt blisko słońca.
My, ChADowcy, jesteśmy jak feniks. 
Spalamy się na popiół i naradzamy się z niego na nowo.
Przy każdej depresji umieramy, ból duszy staje się namacalny, objawia się fizycznie.
Każda (hipo)mania jest odrodzeniem, nagłym lotem w świetle i cieple słońca, które podkreśla, wyostrza nasze kolory. 
I tylko chwile remisji, chwile normalności, sprawiają, że przysiadamy i dajemy poznać się takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. 
Problem polega na tym, że wiele z nas, w tym ja, nie jest już pewnym, kim jesteśmy w tym okresie normalności.
Tak właściwie kiedy to jest?
Jacy jesteśmy?
Wydawało mi się, że ostatnie pół roku (do końca lipca), byłam w remisji.
Dziś mam pewne wątpliwości co do tego…
Nie była to pełnoprawna mania, ale coś jakby…hipo?
A może faktycznie jest tak, że naczytałam się objawów, a teraz je odtwarzam.
Może nic mi nie jest…
Nie jestem, nie byłam i nie będę chora.
Może ja odwalam tę szopkę dla jakiejś uwagi?
Może jestem leniem i szukam wymówki, by wszystko olać…
Może ojciec ma rację, że gdybym kiedyś tam się nie naczytała o ChADzie, to teraz bym nie odwalała takich manian…


Kasia Kowalska – A To Co Mam


Może znaczysz więcej niż sam wiesz, 
Może pragnę Cię bardziej,
Niż ktokolwiek kiedyś pragnął Cię, 
Może jesteś kimś kim łatwiej być, 
Może głuchym milczeniem, 
Kiedy pytam dokąd iść… 

I dokładnie tak, tak smakuje ten lęk, 
I strach, a gdy skończy się dzień, 
Tak spokojnie mi odpowiesz… 


Mogę zwątpić w to, co dzieje się, 
Kiedy każesz mi dążyć, 
Tam gdzie jest niepewny cel, 
Może nie chcę w taki sposób żyć, 
Nie chcę być twoim grzechem, 
Który wolisz z siebie zmyć… 

I dokładnie tak, tak smakuje ten lęk, 
I strach, że gdy skończy się dzień, 
Tak spokojnie mi odpowiesz, 
Że to co mam, nie wystarczy Ci, 
To co mam, nie mogłam dłużej kryć, 
W to co mam, wierzyłam nieprzytomnie, 
A to co mam, miało wszystko Ci zastąpić… 

I dokładnie tak, tak smakuje ten lęk,
I strach, że gdy skończy się dzień,
Tak spokojnie odpowiesz,
Że to co mam, nie wystarczy Ci, 
To co mam, nie mogłam dłużej kryć, 
W to co mam, wierzyłam nieprzytomnie, 
A to co mam, miało wszystko Ci zastąpić.

Jeden komentarz

  1. Nie wierz w to, że nie jesteś chora. Wybacz, że mówię to tak brutalnie, ale JESTEŚ CHORA. Inaczej byś się nie cięła, nie kiwała w przód i w tył, nie patrzyła ślepo w jeden punkt, nie miałabyś myśli samobójczych, nie zakładała firm, nie przeprowadzałabyś się w dziwnym uniesieniu, nie zapijałabyś smutków i radości, nie czułabyś depresji i (hipo)manii w ciele. Tego się nie da udawać, Chadowa. To jest za bardzo realnie odczuwalne, aby miało nie być prawdziwie.
    Ale Jan Paweł II powiedział do młodych: Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali.
    Ostatnio taką poradę dostałam na spowiedzi (obcy spowiednik, któremu zaznaczyłam, że mam ChAD)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *