Nie chcę tu być. Czuję się samotna, słaba i zagubiona.
Pusta, wyprana z uczuć.
Niepewna siebie, ludzi mnie otaczających.
Niepewna każdego uczucia, które mną targa.
Raz zmęczona, raz nabuzowana.
W jednym momencie uśmiechnięta, a w drugim… bliska płaczu od natłoku myśli, także tych samobójczych.
Nie mam ochoty funkcjonować, ale nie mogę spać całymi dniami, bo potem w nocy nie mogę spać.
Jestem taka otępiała…
Jestem zerem, które nie potrafi ogarnąć własnego życia, nie potrafi normalnie żyć.
_________________________________________________________________________________________

To teraz mam pytanie: co dalej?
Posiedzę tu, „odpocznę”, dostanę leki, zdiagnozują mnie i?
I co dalej?
Jedna część krzyczy: RENTA, a druga: PRACA!
Nie chcę być darmozjadem, obciążać rodziców, być ciężarem i niszczyć im życie.
W takich momentach nachodzą mnie myśli samobójcze.
Wolałabym nie istnieć.
Byłoby łatwiej.
Z drugiej strony, gdy pomyślę o rodzicach i rodzeństwie…
O ich cierpieniu [po moim samobójstwie]…
O wiecznym potępieniu…
Czemu nie umiem wziąć się za pysk, działać?
JESTEM ZEREM…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *