750 ml na pół wystarczyło, bym poczuła się szmatą.

Rozstałaś się z chłopakiem, a ty zachorowałaś na ChAD, a u Ciebie diagnozują border.

Nie mam już siły, nie mam siły być powierniczką Was wszystkich.

Jestem najgorszym typem przyjaciela, nie potrafię udźwignąć Waszych problemów.

750 ml na pół wystarczyło, by obudzić we mnie pragnienie śmierci.

Jestem zmęczona pomocą Wam.

Jestem zmęczona wysłuchiwaniem walących się życiorysów.

Chce zasnąć i… spać, spać i nie budzić się.

Patrzę w lustro i mi niedobrze.

Rzygać mi się chce na widok tego tłuszczu, tej paskudnej twarzy.

Boże, jeżeli tworzysz człowieka na swój obraz i podobieństwo, to przy mnie coś Ci wybitnie nie pykło.

I nikt nie ma pojęcia, że na zmianę głodzę się i objdam.

I nikt nie ma pojęcia, że musiałam się głodzić, aby schudnąć 10 kilo w 3 miesiące.

Przez leki ten proces jest katorgą.

Nie chcę żyć, ale i wiem, że tak naprawdę nie chce umierać.

Udaje mocną, przytulam potrzebujących, pocieszam strapionych, ale czemu do cholery nikt nie pamięta o tym, by przytulić mnie?

Czemu do cholery, gdy już się mnie przytuli, to po chwili wypomina mi się to?

Czemu na okrągło wytyka mi się każdy błąd i potknięcie?

To tak cholernie boli.

Czemu nie widzicie, że płacze?

Czemu nie chcecie tego widzieć?

Przecież mianujecie się moimi przyjaciółmi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *