Ostatnie dni upływają mi pod znakiem przygotowań do ŚDM w Diecezjach i wizytach u lekarzy. Dojazdy po 40 km w jedną stronę, badania, przyjazd siostry, która dostała urlop a której nie widziało dwa lata

,wybór pieśni, przygotowanie ich tekstów, nauka gry na gitarze, prowadzenie scholki, tańce, pantomimy…Wyliczanka, wydawać by się mogło nie ma końca, a gdzie w tym wszystkim codzienne obowiązki, rodzina i przede wszystkim, gdzie w tym wszystkim Bóg? Początkowo zniknął mi z oczu, ale po kilku dniach dała mi znać o sobie tęsknota. Coś, czego nie czułam od wielu tygodni, bo moja wiara bardzo się ochłodziła na jakiś czas. Cały ten zgiełk, paradoksalnie przybliżył mnie do Boga, pozwolił zatęsknić, zobaczyć, że kolejny raz zboczyłam z kursu, ale na szczęście jest On – Bóg, który  jest najlepszym GPSem na świecie. Tak. Bóg nieustannie nas prowadzi nas przez drogi życia, szuka nas, gdy zbłądzimy i pomaga nam zawrócić ze ścieżek, które prowadzą do zguby. Myślę, że każda osoba ma taką historię w której Bóg, w najmniej oczekiwanym momencie zawołał: “hej! Jestem tutaj! Zatrzymaj się, spójrz na Mnie. Ja Jestem!”. On jest Mistrzem takich sytuacji o czym coraz częściej się przekonuje. Jakby tego było mało, spełnił moje marzenie, o które już dawno przestałam walczyć, bo po ludzku wydawało się niemożliwe do spełnienia.

On jednak stwierdził, że da mi prezent, który mnie szczęśliwi i pozwoli rozwinąć skrzydła, obudzi we mnie dawną miłość do grania na gitarze i śpiewania, wyciągnie ze starego kufra serca, to co dał mi jako zdolność, którą miałam rozwijać a którą ja zakopałam głęboko na dnie tej skrzyni. Obudził mnie z letargu w którym trwałam.

Piszę ten tekst, by obudzić w Tobie, drogi czytelniku nadzieję, że Chrystus Cię nie porzucił, nawet jeśli błądzisz gdzieś daleko, to On, w swojej ogromnej Miłości nieustannie Cię szuka.

Miłość, którą nas darzy zaprowadziła Go na drzewo krzyża, do którego pozwolił przybić się człowiekowi, pozwolił, by nasze grzechy ubiczowały Go, przebiły Jego ręce, nogi i bok. Mimo, że my, ludzie w grzesznej naturze chcieliśmy, by tam został, to Bóg jednak miał inny plan. Jezus zmartwychwstał. Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie zwyciężył szatana. Wiesz co? Zszedł z Krzyża, by szukać właśnie Ciebie. Czy pozwolisz, by Cię odnalazł?

Czy dasz mu szansę, by Cię uleczył? Czy podasz Mu rękę, by to On prowadził Cię przez życie? Mogę Cię zapewnić, że jeśli odpowiesz Mu tak, to w Twoim życiu zaczną się wielkie zmiany. Czasami bolesne i powolne, czasami nagłe i radosne, ale zawsze na ich końcu jest Dobro. Nikt nie będzie obiecuje, że będzie łatwo, ale startujesz w zawodach, gdzie drużyna Chrystusa jest na zwycięskiej pozycji.

Decyzja należy do Ciebie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *