Przykro mi. No przykro mi cholera.

Mam dosyć darcia ryja z dwóch stron.

„Dajesz na Owsiaka, jesteś pojebanym lewakiem, komuchem, wspierasz satanistyczny Woodstock i jesteś generalnie be.”

„Nie dajesz na Owsiaka? Jesteś jebanym prawicowym proPiSowskim katozjebem! Podpisz oświadczenie, że nie będziesz korzystał ze sprzętu Orkiestry w razie wypadku i żeby Ci dziecko w szpitalu wylądowało z ciężką chorobą!”

Kurwa ludzie, weźcie porządną, żeliwną patelnię i pierdolnijcie sobie porządnie w łeb. Jak nie pomoże za pierwszym razem, to dowalcie kolejne kilka, aż się poprawi.

Jestem pośrodku. Zwyczajnie pośrodku. Totalnie nie zgadzam się z poglądami Jerzego. Na Woodstocku, przepraszam, Pol’and’Rocku, jego wypowiedzi czasami powodują u mnie porządnego facepalma i chęć skomentowania „panie pierdoły prawisz”. Tak, poparcie czarnego protestu też mi się kłóci ideowo. Tak, obecność niektórych organizacji pozarządowych i Hare Krishna na festiwalu też mnie mierzi, ale z drugiej strony… Przystanek Jezus też tam jest. Chociaż może strzelam sobie w stopę porównując sekte do Kościoła Katolickiego.

Ale nie o tym.

Jest mi przykro, bo jestem pośrodku. Nie jestem fanatyczna wyznawczynią Owsiaka. Te lata mam już za sobą, ale nie jestem też jego zajadłą przeciwniczką. Jednak cele i działania samej fundacji WOŚP popieram i wrzucam co roku te parę złotych do puszki. Może to kwestia przyzwyczajenia, może tego, że moi bratankowie i siostrzeńcy mieli przesiewowe badania słuchu, część z nich skorzystała z programu RUR… Może dlatego, że moją nogę prześwietlał ostatnio sprzęt z serduszkiem? Może to kwestia tego, że mgliście pamiętam pierwsze finały? A może tego, że widzę pomoc tej fundacji.

Tak samo jak widzę pomoc Caritas, fundacji ojca Pio, do której również mam ogromną słabość, ale też innych, które chcą zrobić coś dobrego dla innych, ale w innych sferach życia.

Jest mi przykro, bo będąc bliżej wartości „tradycyjnych” , bliżej Kościoła, jestem atakowana i traktowana jako oszołom, zdrajca, lewak. Jednocześnie odzywając się, że Jerzy nie „leży mi” z poglądami, jestem traktowana jako wróg Polski, zło wcielone i proPiSowy, walniety prawak.

A ja zwyczajnie jestem Kate, ze swoim poglądem na życie, zbyt dużą wrażliwością i nienaturalnie dużym lękiem przed światem i bardzo bym chciała, żeby mnie nie opluwano, i nie wchodzono w moje poglądy z buciorami, tak jak ja zazwyczaj staram się nie włazić z buciorami ludziom w ich sumienia i poglądy.

Zwyczajnie wystarczy zrozumieć, że ten, który chce da, ten, który nie chce nie da i zostawić cała imprezę w spokoju. Niech się kręci. No, chyba, że zaczniemy z taką zaciekłością sprawdzać każdą zbiórkę. Powodzenia. Wybijmy się na rzuty jadem. Będzie szybciej.

Peace, kurwa.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *