Wyprosiłam, wymodliłam, wybłagałam w głębi duszy.
Skierowanie na oddział zamknięty, „wstępne rozpoznanie CHAD-epizod depresyjny, pacjentka zagraża swojemu życiu i zdrowiu, myśli s.”.
Nie spodziewałam się, że to przyniesie mi pewnego rodzaju ulgę.
Oddech.
Wreszcie zdiagnozują do końca i dobiorą te cholerne leki.
Chociaż spróbują.
A ja kolejny raz wygram walkę o życie.
Kolejną bitwę, bo wojnę ciągle toczę i toczyć będę.
Wdech-wydech.
Dzisiejsza ostra wymiana zdań z tatą uświadomiła mi ich [rodziców] bezradność, a jednocześnie moje rozchwianie emocjonalne.
Straciłam grunt pod stopami i byle co potrafi mnie położyć, wyprowadzić z równowagi, zdmuchnąć z powierzchni ziemi.
Zachowuję się jak rozkołysana przez hormony nastolatka i nie mogę nad tym zapanować.
Dlatego mam nadzieję, że szpital mnie jakoś postawi do pionu.
Ostatnio się im udało.
Jednocześnie im bardziej dociera do mnie fakt, że czeka mnie oddział od piątku, tym bardziej się boję tam iść.
Nie dogodzisz mi.
Ale ufam, że to mnie jakoś uratuje.
Przynajmniej będę miała czas na książki.
Czuję się strasznie pogubiona w tym wszystkim.
Może jednak Bóg nade mną czuwa?
Może nie zostawił mnie całkiem samej sobie…
W każdym razie nie będzie mnie jakiś czas.
Może tydzień, może dwa, a może tak jak poprzednim razem – siedem…
Trzymajcie kciuki, wierzący na różańcach, niewierzący po prostu kibicujcie ;).
I pamiętajcie, że ja także kibicuję Wam.

4 komentarze

  1. "Może jednak Bóg nade mną czuwa?
    Może nie zostawił mnie całkiem samej sobie…"

    W głębi serca znasz odpowiedź 🙂

    Będę się za Ciebie modlił 🙂

    Niech dobry Ojciec przyniesie Ci spokój, o którym tak marzysz. Spokój w którym wszystko wróci na swoje miejsce. Pokój, którym, każdego z nas, obdarować chce Jezus. Który nam wszystkim obiecał 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *